Kile

Tapety na komputer

To dopiero będzie przyjemność. — Zostaw to raczej ludziom wyższym od ciebie. Taki co wystaje ledwo ponad stołek może trafić na głębię. — Nie szkodzi. Umiem pływać. Poza tym staw jest płytki. — Jemmy podszedł bliżej, aby przekonać się dokładnie jaki jest poziom wody. — Najwyżej metr. — Można się pomylić. Kiedy ktoś patrzy na dno, wydaje się ono bliższe niż jest w tapety na komputer E, tam! Chodź i popatrz.



Baba swoim sposobem marudziła mu nad głową, jakoby on był winien tej biedzie. Mówiąc po prawdzie, baba sama była przyczyną niegospodarstwa, bo przy złości i długim języku, miała jeszcze i tę wadę, że lubiła często wychylać kwaterki z kumoszkami. Chłop słuchał cierpliwie baby, a gdy się wyhałasiła do woli, rzekł jej: - Wiesz co, weź no worek, ja wezmę drugi, pójdziemy do sieci i do sideł, a co ryb i ptactwa tam zastaniemy, to zaniesiemy do miasta sprzedać. Gdy byli niedaleko zarośli, rzekł Maciek: - Wiesz, jakoś okrutnie zaniemogłem, muszę odpocząć - a ty idź jeno do sieci i sideł, a co zastaniesz ryb i ptactwa, to jeżeli będziesz mogła, zabierz, a jeżeli nie, to mnie zawołaj. Baba szła prosto dróżką ku lasowi do sieci, a gdy w lasek weszła, zobaczyła dróżkę zagrodzoną kiełbasianym płotem.

Jednak tu ostrzeżenie. Wszystkie te smakowitości zostawmy na po nartach. Pamiętajmy, że uprawiamy aktywną rekreację, przy której spożycie jakiejkolwiek, najmniejszej nawet ilości alkoholu, spowodować może katastrofalne skutki, a dodatkowo coraz częstsze na stokach patrole policyjne surowo traktują „zawianych" narciarzy. Kiedy już wyczerpani jazdą, zauroczeni krajobrazem, skosztowawszy smakołyków, popijamy lokalne specjały, nie zapomnijmy skontrolować od czasu do czasu zegarka, bo nie każdemu spodoba się kilkukilometrowy marsz do domu z nartami na plecach po nieoczekiwanym odjeździe ostatniej kolejki. Czarownica pracowita spokojnie wykrzykuje znane okienka.